„Miłość, to nie pluszowy miś, ani kwiaty…” podśpiewuję sobie, siadając do tego tekstu. Bo rzecz będzie lekka, ale o trudnej nauce wyrażania miłości. W Dzień Matki, Dziecka, Ojca i każdy inny. Mistrzyniami w tym są na ogół kobiety. Choć nie tylko i nie zawsze. I każdy może się tego nauczyć 🙂

– O kurcze, dziś Dzień Matki – powiedziałam patrząc w kalendarz. Aaaa, kurde, no tak – odpowiedziało mi z kuchni, gdzie K. parzył sobie pierwszą poranną kawę. – No, myśl, tatusiu – roześmiałam się – Jak się dziś postarasz, to się z tobą podzielę 23 czerwca.
Bo mój mąż ma takiego pecha, że w dzień ojca, jego żona ma urodziny 🙂

– Wiesz, kochanie, tak sobie pomyślałem, że wezmę dziś dzieciaki na spacer i nazbieramy ci kwiatków – powiedział do mnie ojciec moich dzieci w słoneczny poranek 26 maja.
– Wiesz, kochanie, kwiatki chętnie zabieram sobie sama, bo bardzo to lubię. Ale może przygotowalibyście śniadanie i ogarnęli zabawki w salonie, żebym mogła sobie spokojnie od rana popracować w ogrodzie?

Dzielny tatuś zgarnął więc dzielnie pięciolatka i trzylatkę i na początek zlecił im pozbieranie zabawek. Nie minęło 5 minut, gdy przypełzła do mnie wykrzywiona marudnie żmijka:

– Mamo! Mi się nudzi robienie niespodzianki dla ciebie.
– A na dzień dziecka niespodziankę byś chciała?
– Nooo taaak!
– To zasuwaj do tatusia, skarbie, bo jak ty się postarasz dla mnie dzisiaj, tak ja się postaram dla ciebie w dzień dziecka.

Poszła. Wróciła po trzech minutach. Na słodkiej buźce oprócz grymasu zauważyłam znany wyraz zdecydowania. Znaczy: przemyślała sprawę.

– Mamo, to ja chyba nie ciem dzień dziecka. Nie chce mi się zbierać zabawek!

No taaaak…

A ja wiem i rozumiem, że ona ma zaledwie 3 latka. I naprawdę nuży ją zbieranie zabawek, nawet jeśli do podniesienia z podłogi są dwie lalki i miś.
Może jestem niewdzięczną małpą.
Przecież zbieranie kwiatków byłoby dla nich taką radosną zabawą.
Ale… dla mnie też jest. A zbieranie zabawek nie. A to przecież Dzień Matki, nieprawdaż? I to JA jestem MATKĄ! Zgadza się, czy nie?

Potem jedliśmy śniadanie

w towarzystwie dwóch fajnych nastolatków. Oni też nie pamiętali o święcie swoich rodzicielek. Krzysiek zapytał: kiedy zrobiliście ostatnio śniadanie dla swoich mam? Odpowiedź była tak przewidywalna, jak smutna – nigdy. A bo mama je jakieś całkiem inne rzeczy. Hmm… no to przyjrzyj się może temu, co je mama i podaj jej to samo. Skoro ona je inne niż ty, to znaczy, że ty jesz inne niż ona. A ona dla ciebie potrafi je przygotować? Znam matki wegetarianki, które przyrządzają dzieciom i mężom mięso, mimo że skręca je ze wstrętu. To może da się takiej mamie od czasu do czasu podać chleb z oliwą i rukolę? To łatwiejsze od smażenia schabowego.

Potem poszliśmy na proszonego grilla do teściowej.

Zgadnijcie, proszę, kto wszystko przygotował, a potem sterczał przy grillu?

To było 26 maja.

A od 27 Tygrys zaczął mnie męczyć tematem prezentu na dzień dziecka. Nie żeby był jakiś przyzwyczajony, bo na ogół raczej zabieramy ich w jakieś fajne miejsce i fundujemy wspólne przyjemności. Tym razem jednak tkwiliśmy na wsi bez perspektyw wydostania się, więc opędziliśmy się zabawkami. I jakoś się z tym niezręcznie wysypałam w rozmowie. Od tej chwili żyć mi nie dawał. Kiedy jednak zażartowałam „Kochanie, a może ja zrobię wam taki dzień dziecka, jak wy mi zrobiliście dzień matki” uśmiechnął się niewyraźnie, schylił głowę i mruknął „nieee, mamooo, proszęęę”. Aha! Czyli wie i rozumie!

Dzieci dostały prezenty.

A na śniadanie gofry i czekoladki. A potem jeszcze słodycze od babci. Ale będą miały okazję się odpłacić: 23 czerwca. Dzień Ojca i urodziny mamy to świetny pretekst do poodkurzania, poskładania zabawek, a nawet zaproszenia nas na lody ze swojego kieszonkowego. Już zaczynamy ich do tego przygotowywać. Ze wszystkiego będziemy się baaardzo cieszyć.

Wyściskamy ich i wycałujemy za każde postawione na półkę autko.

I pokażemy, że ze sprawiania przyjemności innym płynie prawdziwa frajda. Tym większa, gdy się w nią włoży nieco wysiłku.

A może sami coś wymyślą?

A jak Wy świętujecie rodzinne okazje? W modelu: mama zrobi wszystko? Czy może jakimś innym, nieco słuszniejszym? 🙂 Podpowiecie coś przed 23 czerwca?


Udało Ci się dobrnąć do końca! Czyli nie było tak źle? Mam nadzieję, że podobał Ci się post, który dla Ciebie napisałam. Jeśli tak, będzie mi miło, jeśli pozostawisz mi kawałek siebie na pamiątkę 🙂

Możesz to zrobić na kilka sposobów:

  • Zostaw, proszę komentarz. Chętnie poznam Twoje myśli po przeczytaniu posta.
  • Polub mój fanpage na Facebooku, dzięki czemu będziesz zawsze wiedzieć, co się u Novelki dzieje.
  • Tekstem możesz podzielić się ze znajomymi. Śmiało, nie krępuj się! Ja się naprawdę nie obrażę 🙂