/  Talerz od nova

- A dynię wzięliście?!?! - wysunęłam głowę z sypialni. Moje zaspane jeszcze oczy trafiły na chmurną dość minę Męża, walczącego w przedpokoju z przedszkolakami. - A wydrążyłaś? - warknął. Tak oto o ósmej rano drążyłam dynię na zajęcia do przedszkola. Z wiórków obłędnie pomarańczowego miąższu trzeba było coś zrobić. No to zrobiłam. Sos z dyni. Mniam.

Znałam je jako „ciasto niedzielne”. Miodowe placki przekładane kremem na bazie z kaszy manny Mama piekła dość rzadko, najczęściej na Wielkanoc. Mogłabym zjeść całą blachę, gdyby mi tylko na to pozwolono. Dziś ciasto miodowe piekę sama i wcale nie mam ochoty na ekstremalne obżarstwo, choć nadal bardzo je lubię. Również za to, że z tuczącego placka może zmienić się w wykwintny torcik albo prawie dietetyczny deser lub ciasteczka.